VIII Dyktando „Gżegżółka”


VIII Polskie Dyktando w Szkocji i Irlandii Płn. o „Złote Pióro” Konsula RP – „Gżegżółka” to już przeszłość!

W sobotę 18 marca gościliśmy w Edynburgu reprezentantów 9 polskich szkół sobotnich i grup uczniowskich ze Szkocji. Ogółem w szranki współzawodnictwa stanęło 73 uczniów. Na nasze zaproszenie odpowiedziało także 13 dorosłych w grupie OPEN – wciąż czekamy na kolejnych uczestników w tej kategorii, 13 osób to stanowczo za mało!!! 

Jak zwykle pisaniu konkursu towarzyszyło bardzo dużo emocji (były nawet łzy), a opinie na temat stopnia trudności były bardzo różne. Większość pytanych twierdziła, że nie było tak trudno. Dowodzi to, że uczestnicy czuli się do dyktanda przygotowani. Wszystkie teksty można znaleźć na naszej stronie internetowej.

Jak co roku wszyscy uczestnicy w kategoriach młodzieżowych otrzymali dyplomy uczestnictwa i upominki książkowe ufundowane dzięki wsparciu Konsulatu RP.

Zwycięzcy konkursu otrzymali z rąk naszego gościa, Pani Konsul Jolanty Srebrakowskiej Złote Pióra a z rąk sponsora Dyktanda, Michała Czyżykowskiego – czytniki Kindle do e-booków. Zdobywcy II i III miejsca w kategoriach młodzieżowych otrzymali od Kosula RP koszulki z logo akcji „I speak Polish”, a wszyscy laureaci – ciekawe książki dzięki wsparciu naszego corocznego sponsora – księgarni Polbooks z Glasgow.

Zaproszenie do udziału w VIII Dyktandzie przyjęli uczniowie z:

1. Mały Instytut Języka Polskiego „Polonius”

2. Grupa Korepetycyjna Patrycji Zając

3. Polskiej Szkoły Sobotniej pod patronatem SPK w Edynburgu

4. Polskiej Szkoły Sobotniej w Glasgow

5. Polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Fife

6. Polskiej Szkoły Sobotniej im. F. Chopina w Perth

7. Szkoły Języka Polskiego i Kultury w Motherwell

8. Akademii Języka Polskiego przy EPC w Edynburgu

9. Szkoły bez Granic im. Niedźwiedzia Wojtka w Edynburgu i Livingston

LAUREACI VIII DYKTANDA:

Grupa 8 – 10 lat
Zwycięzca i laureat „Złotego Pióra” – Oliwia Łubkowska z Polskiej Szkoły w Glasgow
II miejsce – Maja Dębowska z Polskiej Szkoły w Glasgow
III miejsce – Anna Turoń z Małego Instytutu Języka Polskiego „Poloniusz”

Grupa 11 – 13 lat
Zwyciężczyni i laureatka „Zlotego Pióra” – Weronika Krawczyk z Grupy Korepetycyjnej Patrycji Zając
II miejsce – Konrad Poznański z Polskie Szkoły w Glasgow
III miejsce – Hanna Wacięga z Polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Fife

Grupa 14+
Zwyciężczyni i laureatka „Zlotego Pióra” – Klaudia Ogórek ze Szkoły bez Granic im. Niedźwiedzia Wojtka o/Edynburg
II miejsce – Wiktor Bień ze Szkoły Języka Polskiego i Kultury w Motherwell
III miejsce – Weronika Kahl ze Szkoły Języka Polskiego i Kultury w Mothetwell

Grupa OPEN
Zwyciężczyni i laureatka „Złotego Pióra” – Małgorzata Solińska
II miejsce – Katarzyna Motyczyńska
III miejsce – Jacek Ulatowski


Teksty dyktand

 
grupa 8-10

Urodzinowy prezent

Historia opowiedziana na ósmym już polskim dyktandzie nie będzie na pewno dla uczestników trudna. Bohaterką jest mała dziewczynka Róża, która urodziła się w Polsce. Jej tato Hieronim był podróżnikiem. Zawsze nazywał ją swoją najukochańszą córuchną i obiecał podczas siódmych urodzin, że zabierze ją na wspólną wyprawę. Nie sposób opisać hałasu, jaki wybuchł na tę wieść. Przyszła podróżniczka już marzyła o wyprawie do afrykańskiej dżungli i o spotkaniu z olbrzymimi nosorożcami, smukłymi żyrafami czy ociężałymi hipopotamami.

Prawda przerosła jej wyobrażenia i nie od razu zachwyciła Różę. Nie tylko Afryka była w planach odważnego Hieronima. Zaczęli w sposób zwyczajny, od przejażdżki do Puszczy Białowieskiej. Tu mogli zbliżyć się do żubrów i nad niezwykle zimnym strumykiem obejrzeć prędko fruwające ważki. Ich skrzydełka mieniły się mnóstwem kolorów, chociaż wciąż poruszały się i nie przysiadały ani na chwilę. O zmierzchu, tuż przed snem dziewczynka usłyszała zaś rechot żab, ponieważ nieopodal ich obozu był przepiękny staw.

Kiedy obudziła się o świcie, nie wiedziała, czy o wszystkim śniła, czy to była rzeczywistość. A przecież to dopiero początek najwspanialszej przygody w życiu – z pewnością każdego może zżerać zazdrość, że jego wakacje to tylko wyjazd nad morze.


grupa 11-13

Wiosenne marzenia Grzegorza

Po przerażająco długiej i chmurnej zimie w końcu nadeszła wiosna. Śnieżnobiałe przebiśniegi, wielobarwne pierwiosnki i liliowo-żółte krokusy wychyliły swe główki spod zmarzniętej ziemi. W powietrzu czuć zapach konwalii i nasturcji, wokół znów słychać brzęczenie pszczół.

Grzegorz wrócił ze szkoły i z zamachem rzucił w kąt książki, nie wyłączając ulubionego komiksu. Otworzył okno na oścież, usiadł w beżowym fotelu i w świeżym powietrzu rozmarzył się.

„Gdybym był bogaty, wybrałbym się w podróż dookoła świata. W ogóle nie musiałbym planować czasu, ponieważ miałbym go w bród. Mógłbym hasać po całych dniach, pić hektolitry herbaty z jeżynową konfiturą i snuć plany wojaży.

Najpierw trzeba by znaleźć i odwiedzić najciekawsze choć nie najczęściej odwiedzane miejsca w Europie, nie zapominając o polskich Mazurach i austriackich Alpach. Nie najgorsze byłoby też zaplanowanie afrykańskiego safari na Saharze. Ach, cóż to byłaby za niecodzienna przygoda zobaczyć hipopotamy, nosorożce i hordy hien!

A na koniec odpoczywałbym na plażach Wielkiej Rafy Koralowej u wybrzeży Australii. Tam też w niezbadanych odmętach mógłbym podziwiać oryginalne kształty niewielkich żyjątek na co dzień żyjących w oceanach.

Wtem, czyżby to grzmot burzy w Himalajach?”

Niestety, to z parapetu spadła wprost na podłogę hortensja w różowej doniczce. Okna zamknęły się z hukiem, a niedoszły wojażer Grzegorz  wrócił do nielubianej rzeczywistości.

 
grupa 14+

Niecodzienne obecne na co dzień

Abstrahując od naukowych dywagacji na temat możliwości istnienia życia w kosmosie, przyjmijmy, że takowe niezadługo zostanie odkryte. Na przykład wenusjański salon piękności z daleka jarzący się wielokolorowymi światłami, z bliska prezentował się wprawdzie nie źle, ale też nie najlepiej. Nie można więc dziwić się pannie Honoracie, że zobaczywszy ów przybytek, chyżo zamierzała czmychnąć w pobliskie chaszcze, chowając swe nieziemskie spojrzenie poza hiacyntowy wachlarz. Rozłożyła go poniewczasie w swej jasnohebanowej dłoni, jednak nie uniknęła wścibskiego spojrzenia nicnierobiących androidów, tak naprawdę zaangażowanych do zachęcania klienteli.

Cóż proponowano nic niepodejrzewającej Honoracie? Na przykład masaż z ultrafiltrem negatywnych wrażeń chroniącym użytkownika przed czarnowidztwem. Niezadługo po tym odprężoną klientkę przerzuca się do kapsuły z przyrządzoną już kąpielą z półbeczki nibykwiatu białodrzewia, pszenżyta, nibyjagód czarciego ziela i bukszpanu. Potem jeszcze maseczka, w skład której wchodzi miód i żółtka z jajek gżegżółki, piegży i kszyka.

I jeszcze jedno, Honorato. W tym miejscu żaden rachityczny zwierzak nie może pojawić się ni stąd, ni zowąd i ot tak, zakłócić atmosfery twojego wypoczynku. Masz przecież nadziei co niemiara na zmianę swojego i tak pięknego oblicza. Wszak bycie pięknym to nie jakaś abrakadabra, ale ciężka praca.

 
grupa OPEN

Elita językowej pracy u podstaw

Tylko poczuliśmy nieledwie wiosenne ni stąd, ni zowąd pojawiające się przebłyski, znienacka pojawiające się symptomy przedwiośnia, a tu tuż-tuż przed nami kolejna, ósma już edycja dyktanda „Gżegżółka”. Nikt nie podejmował decyzji na łapu-capu, wszak obecni tu to nie językowi nihiliści, a raczej nienisko notowani superznawcy ortografii

Oto ich charyzmatyczna charakterystyka: chętnie szwendają się po obrzeżach wyrzezanych wyrazków. Radzi nieradzi sczezną prędzej, schudną i sczernieją, jeśli dopuściliby, żeby w mocno już przetrzebionej trzcinie niezadługo zabrakło chrząszcza ze Szczebrzeszyna. Według tu obecnych trzeba by mieć ponaddwuipółkilogramowy chitynowy pancerz słodkowodnej szczeżui, odpowiedzialność schorzałej piegży lub kszyka, stępioną przenikliwość spod znaku sfilistrzałego pseudobadacza wyspecjalizowanego w nicnierobieniu, by nieopatrznie zrezygnować w ogóle z dbałości o polską ortografię. Stanowi ona wszak nie tylko niezaprzeczalny, ale także niepodważalny dowód na wielopokoleniowy trud towarzyszący żmudnemu przyswajaniu alfabetu łacińskiego.

Nie zżymają się z powodu macierzystej pisowni, nie swarzą na próżno o wybór należytej zasady interpunkcji.

Dla nich to języczek u wagi – strzeżenie języka, najcenniejszego skarbu narodowej tożsamości, schedy i spuścizny poprzednich pokoleń.